Kogo komu przedstawiamy?

Pierwsze spotkanie mojego przyszłego męża, wtedy jeszcze nawet nie narzeczonego, z moimi rodzicami. Zaplanowane i wyczekiwane przez wszystkie strony. A zaczęło się od małego faux pas.  

Poznaj moich rodziców – zwróciłam się do mojego ukochanego, zaraz po przekroczeniu progu domowego salonu. Na moje usprawiedliwienie powiem tyle, że jeszcze kilka lat temu, szczególnie w tych dość przejmujących, ze względu na swoją wagę, sytuacjach po prostu się gubiłam. I tak z rodzicami i ukochanym wyszło zupełnie inaczej niż powinno. Ale jak to w rodzinie wszystkie gafy idą w zapomnienie. W innych okolicznościach – zawodowych, biznesowych, czy politycznych – mogłoby to pomylenie być potraktowane jako brak szacunku do spotkanych osób. 

W precedencji (to porządek pierwszeństwa, słowo wywodzi się z języka łacińskiego, a praecedentia znaczy „to, co poprzedza”) przedstawiamy osoby według ważności. To znaczy, że osoba ważniejsza ma przywilej jako pierwsza usłyszeć imię przedstawianej osoby. Warto tu podkreślić, że ważność mierzy się szacunkiem wynikającym z życiowego doświadczenia (do osób starszych), płci (do kobiet), pozycji zawodowej. 

Kto jest ważniejszy w sytuacji towarzyskiej?

Kobieta – i to jej przedstawiamy mężczyznę, czyli jego imię wybrzmi pierwsze: Mario, pozwól, że przedstawię ci Karola Malczewskiego. Karolu, poznaj proszę Magdalenę Dębowską”. 

Osoba starsza – i to jej przedstawiamy młodszą. „Tato, poznaj proszę mojego przyjaciela Michała Kowalskiego. Michale, to mój Tata Wojciech Cegielski”. Kiedy przedstawiamy sobie dwie kobiety, to również najpierw zabrzmi nazwisko tej młodszej. A kiedy zapoznajemy osoby w podobnym wieku i tej samej płci? To najpierw wymieniamy imię osoby, która jest nam bliższa, osobie mniej nam znanej: siostrę – koleżance; męża – koledze z pracy.  

Ważne wyjątki od zasad przedstawiania 

Ale są wyjątki od tej prostej reguły, podyktowane szczególnym szacunkiem, który chcemy wyrazić. Kiedy spotykam mężczyznę, który jest ode mnie o wiele starszy, np. załóżmy o 40 lat, i jeszcze do tego ma w swojej historii życia np. patriotyczną kartę, to on – choć ja jestem kobietą – jest ode mnie ważniejszy. Kiedy seniorowi rodu przedstawiam moją przyjaciółkę to powiem tak: „Dziadku, pozwól, że przedstawię ci moją przyjaciółkę Katarzynę Dębowską. Katarzyno, poznaj ojca mojej mamy, Konstantego Łobodzińskiego”.  

Konserwatywna szkoła savoir-vivre wskazuje, i warto jej słuchać, że zawsze pierwszeństwo ma nasza matka. Należy jej się szacunek choćby z tego względu, że nas urodziła. I jeśli kiedyś będziecie zapoznawać ze sobą waszą matkę i Królową Brytyjską, to pamiętajcie, że również w tej relacji (a nóż się wam to przytrafi, kto wie?) dla was też najważniejsza jest matka.  

Kto jest ważniejszy w sytuacji biznesowej? 

Biznesowy savoir-vivre nie uznaje ani wieku, ani płci. Tu liczą się kompetencje. Kluczem do przedstawiania jest hierarchia władzy. W sytuacji zawodowej osoba niższa rangą jest przedstawiana tej, która zajmuje wyższą pozycję w hierarchii, czyli pracownik szefowi. 

Jeśli przedstawiamy sobie dwie osoby, które zajmują równorzędne stanowiska, a jedna z nich jest kobietą, to ona jest ważniejsza (nazwisko mężczyzny wypowiadamy pierwsze). A jeśli to dwie kobiety, na równorzędnych stanowiskach, to ważniejsza jest ta starsza (nazwisko młodszej wypowiadamy jako pierwsze).  

Mnie zdarzyło się w życiu zawodowym być uczestniczką sytuacji, kiedy odstąpiono od powyższej zasady. Kiedyś to ja pierwsza zostałam przedstawiona starszej od mnie o wiele lat pani, która zajmowała się utrzymaniem czystości w pewnej firmie. W hierarchii zawodowej to ja byłam wyżej, więc powinno być odwrotnie. Ale taka kolejność bardzo mi odpowiadała i zaimponowała mi. Po pierwsze dlatego, że pani ta od kilkudziesięciu lat zajmowała się ważną i ciężka pracą w firmie, a po drugie z metryki wynikało, że mogłaby być moją matką. Poczułam wielką radość i wdzięczność, że mogę współpracować z ludźmi, którzy tak szczególnym szacunkiem darzą tych, którzy utrzymują w miejscu pracy czystość. Bo to jak traktujesz ludzi, którzy w hierarchii są niżej od ciebie, świadczy o twojej klasie.  

Niech zabrzmi imię twoje 

Zaważyłam, że wiele z nas ma kłopot z wyraźnym i głośnym wypowiedzeniem swojego imienia i nazwiska. A warto wypowiadać je z dumą i pewnością, bo w końcu jest nasze i jedyne. Kiedy przedstawiacie kogoś, to głośno wypowiadajcie również jego imię i nazwisko. Po pierwsze z szacunku do tej osoby, a po drugie, aby było usłyszane i zapamiętane.  

A jeśli przekręcicie nazwisko? Ja bywałam już Dębowską i wtedy jako osoba przedstawiana – pomagałam wybrnąć gospodarzowi sytuacji z niezręczności – powtarzając po nim z życzliwością moje właściwe nazwisko – Dąbrowska.  

W biznesie i w sytuacjach oficjalnych podajemy też tytuły i funkcje prezentowanych osób. Chodzi o ułatwienie nawiązania kontaktu między nimi, a także o rozpoznanie zawodowe w tej relacji. Dobrze jest wiedzieć, czy ma się do czynienia z prezesem firmy, czy z panem złotą rączką i dostosować tematy do stanowiska.

W życiu towarzyskim i prywatnym nie tytułujemy przedstawianych osób. Tutaj autorytet formalny nie ma większego znaczenia, chodzi o zbudowanie autorytetu osobistego. Dokonując prezentacji osób, można wspomnieć o jakichś wspólnych dla nich zainteresowaniach, pasjach, miejscach. „Marto, pozwól, że przedstawię ci mojego kuzyna Marka. Marek, tak jak ty uprawia narciarstwo”. To buduje poczucie wspólnoty i daje dobry początek rozmowie.  

Kiedy organizujesz przyjęcie, na które wchodzi nieco spóźniony gość, a wszyscy już zdążyli się zapoznać, to można uprościć procedurę przedstawiania. Wypowiedz głośno imię nowoprzybyłego gościa, a następnie poproś, aby wszyscy inni sami się przedstawili. Jeśli to ty jesteś tym spóźnionym gościem, to nie powinnaś już każdemu powtarzać swojego imienia. Usłyszeli jej już od gospodarza.  

Miło mi Pana, Panią poznać? 

Naprawdę ci miło? Jeśli tak, to powiedz to. Dla mnie jednak ten zwrot nie wiele znaczy, jest już nieco wytarty, tak więc nie zwykłam go używać, kiedy kogoś poznaję. Zazwyczaj odpowiadam, dzień dobry/dobry wieczór, dodaję imię tej osoby; lub pani/panu i uśmiecham się życzliwie. Powtarzając jej czy jego imię daję do zrozumienia, że jestem uważną słuchaczką, że szanuję rozmówców. Na koniec spotkania, przy pożegnaniu, często zwracam się do nowo poznanej osoby, że cieszę się z tego spotkania. I dbam o to, aby mówić to wtedy, kiedy jest zgodne z prawdą.  

Faux pas przy przedstawianiu osób

  • Żonglowanie imionami: „Maciej Anna, Anna Maciej”.
  • Przedstawianie w pierwszej kolejności osoby na wyższym stanowisku, starszej, kobiety odpowiednio – tej na niższym stanowisku, młodszej, mężczyźnie.
  • Przekręcanie nazwisk.
  • Musztra: „Macieju podaj rękę Annie”.
  • Wskazywanie ręką na osobę którą przedstawiasz, a przecież ludzie sami wiedzą jak się nazywają.
  • Przedstawiając męża, mówienie o nim per pan…, a wystarczy, to mój mąż.

Jestem ciekawa waszych doświadczeń w przedstawianiu. Podzielicie się? A może macie jakieś pytania?  

Ambasada_dam

Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *